sobota, 1 marca 2014

Rozdział 7

 Umówiłem się z Andreą w jednym z centrum handlowych. Ostatnio narzekała na brak ciuchów, dlatego zgodziłem się towarzyszyć jej na zakupach. Ostatnimi dniami byłem strasznie dziwny. Unikałem kontaktu z kolegami z drużyny, rodzicami, a przede wszystkim z Julką. Ona też nie była chętna do rozmów, dlatego uznałem, że teraz woli zająć się Thomasem. Nie będę stawał na przeszkodzie. Wiedziałem, że zachowuję się egoistycznie, bo sam, gdy zacząłem chodzić z Andreą nie miałem dla niej czasu, ale nic nie mogłem na to poradzić! Do cholery, byłem pieprzonym idiotą i zazdrośnikiem, choć nie chciałem się do tego przyznać. Przy mojej dziewczynie starałem się jednak zachowywać normalnie, by nie zaczęła niczego podejrzewać. Kiedy po raz kolejny zniknęła w przymierzalni westchnąłem ciężko. Zaczynałem żałować, że się na to zgodziłem, ale musiałem wytrzymać. Obróciłem się by zobaczyć najnowsze koszule i wtedy poczułem jak fala gorąca zalewa moje ciało. Serce zabiło mocnej, a dłonie odruchowo zacisnęły się w pięści. Zobaczyłem Julkę, która namiętnie całowała się z Thomasem… Zagryzłem wargi i odwróciłem wzrok. Ten widok bolał. Nie rozumiałem samego siebie. Po co męczę się w związku bez przyszłości skoro najprawdopodobniej zakochałem się w mojej przyjaciółce? Nie potrafiłem tego ogarnąć. Swojego zachowania również. Gdy Andrea wyszła z przymierzalni uśmiechnąłem się sztucznie. Uznała to za znak, że dobrze wygląda i poszła się przebrać. Dyskretnie spojrzałem za siebie. Całująca się para zniknęła z pola widzenia. Musiałem coś zmienić w swoim życiu. I to jak najszybciej...

 Uśmiechnięta wróciłam z zakupów do domu. Bardzo chciałam, by Thomas okazał się tym facetem, dzięki którym zapomnę o Richardzie. Jak na razie wszystko jest na dobrej drodze. Spotykamy się, dowiadujemy się o sobie nowych rzeczy, poznajemy… Chyba tak ma to wyglądać… Jednak, gdy dziś mnie pocałował od razu przywołałam w głowie obraz całującego mnie Freitaga. Jego usta były miększe, bardziej zmysłowe. Byłam chora i zdawałam sobie z tego sprawę. Nie mogłam dopuścić, by związek z Thomasem opierał się tylko i wyłącznie na porównywaniu go z Richardem. Nie mogłam tak, bo nie chciałam go krzywdzić. Westchnęłam przeciągle zastanawiając się, co mam ze sobą zrobić.

 Z kubkiem gorącego kakao usiadłam na ogrodowej huśtawce przykrywając się kocem. Wpatrywałam się w księżyc i gwiazdy zastanawiając się nad dalszym życiem. Byłam ciekawa jak dalej potoczą się jego losy. Czy będę w szczęśliwym związku z Thomasem, czy może jakimś cudem zostanę dziewczyną Richarda? Milion myśli kłębiło mi się teraz w głowie. Cały czas porównywałam ich do siebie. Ich sylwetkę, barwę oczu, głosu, dłonie, usta. W każdej kategorii wygrywał Freitag, za co przeklinałam się w myślach. Jeśli chciałam o nim zapomnieć i być z Thomasem musiałam pozbyć się wszystkich wspomnień, bo wiem, że one będą powracać do mnie ze zdwojoną siłą. Cały czas zamykając oczy widzę nas w łóżku, w wannie… Zagryzłam wargę, mocniej ściskając koc. Dłużej tak nie mogę, nie wytrzymam...
Usłyszałam skrzypnięcie bramki. Odwróciłam wzrok napotykając znajomą posturę ciała. Serce zabiło mocniej, pojawiły się dreszcze...
- Cześć - Przywitał się dając mi całusa w policzek.
- Hej - Odpowiedziałam siląc się na spokój. Nie dałam po sobie poznać, że dotyk jego ust na mojej skórze wywołał jakąkolwiek reakcję. Nie pytając mnie o zdanie usadowił się obok, przypadkowo dotykając mojej dłoni. Przełknęłam ślinę odwracając wzrok. - Co cię do mnie sprowadza?
- Widziałem cię dziś z Thomasem - Powiedział na wydechu, a ja spojrzałam na niego przerażona.
- Gdzie? - Spytałam, choć dobrze znałam odpowiedź.
- W galerii… - Szepnął. - Jesteście razem, prawda?
- Nie wiem Richard, nic już nie wiem - Zaśmiałam się nerwowo. - Jest jeszcze za wcześnie.
- Na co?
- Na miłość… - Westchnęłam próbując zatamować łzy zebrane pod powiekami.
- Jul, nie płacz… - Objął mnie lekko. Oparłam głowę na jego ramieniu zaciągając się zapachem jego perfum. Tak mogłoby być wiecznie. Ja i on, dom, ogród, nasze dzieci...Przymknęłam powieki, bo chciałam by ta chwila trwała wiecznie. Trwaliśmy w ciszy, która była przerywana naszymi oddechami. Było tak wiele rzeczy, o które chciałam go zapytać. Jednak bałam się jego reakcji, tego, że mnie odrzuci… - Julka, chciałbym, żebyś wiedziała… - Zaczął spoglądając w niebo. - Te wszystkie chwile, które przeżyliśmy razem od małego naprawdę wiele dla mnie znaczą. Zawsze byłaś przy mnie, pocieszałaś, gdy coś nie wyszło, wspierałaś na zawodach, głośno dopingowałaś, krzyczałaś bym skakał jak najdalej…
Pamiętam wszystko… Nasz pierwszy taniec, wyjazd bez rodziców ze znajomymi, wagary w szkole, przesiadywanie do późnych godzin na skoczni… Pierwszy pocałunek, pierwszy raz… - Zaciął się, ale nie przerywałam mu. Przytuliłam się mocniej drżąc ze strachu. Nie wiedziałam, co chce przez to powiedzieć. Albo wiedziałam, ale nie chciałam o tym myśleć. -Jesteś dla mnie szalenie ważna. Kocham z tobą przebywać, słyszeć twój śmiech, widzieć urocze iskry w oczach, ale… - Nie dokończył, bo mu przerwałam.
- Ale nie kochasz mnie jako kobiety - Szepnęłam patrząc w dal. Łzy płynęły ciurkiem, kubek spadł na trawę, w chwili gdy wyrwałam się z jego uścisku. - Idź sobie! - Wrzasnęłam połykając łzy.
- Ale Julka… Nie to chciałem powiedzieć!
- Nie interesuje mnie to! - Krzyknęłam i wybiegłam z ogrodu. Niewiele myśląc biegłam w kierunku domu Thomasa, nie słysząc już słów wypowiedzianych przez Richarda.
- Kocham cię jak cholera, Stieler!



****

Witam ;* 

Nie miałam pomysłu na ten rozdział, ale jakoś udało się napisać ;) Na kolejne są, więc może się uda, że odcinki będą pojawiały się, co tydzień, ale niczego nie obiecuję ;) 
W końcu... Kiedyś trzeba zacząć się uczyć :D

Richard chciał jej wyznać swoje uczucia, ale nie dopuściła go do głosu, więc znowu się minęli... Jak myślicie, co będzie z nimi dalej? :D
Pochwalę się, że epilog mam już napisany ;) 

Pozdrawiam ;*